Sneijder, Cruyff i… judo. Ajax dzieli się doświadczeniami

W ostatni weekend na stadionie Legii Warszawa odbyło się szkolenie prowadzone przez koordynatorów akademii piłkarskiej Ajaxu Amsterdam. Holendrzy Eddie van Schaik i Johan Splinter tłumaczyli trenerom z całej Polski, jak wygląda model szkoleniowy drużyny z Amsterdamu, a skoro działo się coś ciekawego, to oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. 

Szczerze mówiąc, początkowo mieliśmy pewne obawy co do tego szkolenia. Sami rozumiecie, to w teorii nie jest zbyt porywający temat. Spodziewaliśmy się, że możemy zostać obrzuceni suchą, akademicką gadką na temat dietetyki, jednostek treningowych, finansów… uff, od samego pisania o tym zrobiliśmy się senni.

Na szczęście nasze obawy były płonne i choć szkolenie trwało łącznie koło dwunastu godzin, to ciężko było się podczas niego nudzić – nawet gdy Holendrzy zagłębiali się w absolutnych szczegółach dotyczących pracy ich akademii. Nie będziemy dokładnie relacjonować tego, o czym mówili, ponieważ po pierwsze powstałby wtedy najdłuższy artykuł w historii portalu, a po drugie pewnie wysiedlibyście w jednej trzeciej tekstu. Zamiast tego skupimy się na kilku kwestiach, które nas najbardziej zaciekawiły.

Jeden klub, jeden system gry

Juniorzy Ajaxu od najmłodszych grup są szkoleni w konkretnym systemie gry, w którym gra dorosła drużyna Ajaxu. Od początku są uczeni tego, w jakim będą grali ustawieniu i jaka jest rola poszczególnych pozycji w taktyce. Gdzie mają się poruszać w danej sytuacji, w jakie strefy dogrywać piłkę. Są nawet uczeni tego, jak wyprowadzać piłkę od bramkarza. W Polsce często wygląda to tak, że w najmłodszych rocznikach obrońca podchodzi do piątki i wybija piłkę byle mocniej, byle dalej – w Ajaksie wznawiają grę od krótkiego podania do obrońcy i mają wpajane trzy modele wznawiania gry, w każdym obrona i pomoc mają zupełnie inne ustawienie.

Chcesz zarabiać dużą kasę? Droga wolna

To jedna z rzeczy, która najbardziej nas zaciekawiła. Sposób, w jaki Ajax zapewnia sobie lojalność wychowanków. W Holandii, tak jak w Polsce, profesjonalny kontrakt można podpisać z juniorem gdy ten skończy 16 lat. Jednak w Ajaksie czekają jeszcze jeden rok, przez co junior jest tak naprawdę wolnym zawodnikiem i może pójść tam, gdzie tylko sobie zamarzy.

Głupota? Otóż nie, celem jest pozbycie się na tym etapie zawodników, którzy będą myśleli tylko o tym, by jak najszybciej odejść do bardziej zamożnego klubu. Dzięki temu w Amsterdamie zostają ci juniorzy, którzy chcą przynajmniej przez kilka kolejnych lat rozwijać się w Holandii, a nie rozbijać się drogimi furami. A takich jest sporo – rocznie na tym etapie akademię opuszcza w ten sposób dwóch, trzech zawodników. W tym roku dwaj zostali zgarnięci przez Real Madryt i Manchester City.

Koszt trenowania w akademii Ajaksu

Tutaj czekał nas lekki szok. Wydawało nam się, że przynajmniej w najmłodszych rocznikach rodzice muszą wykładać konkretne pieniądze na szkolenie swoich pociech. Tymczasem okazuje się, że rocznie trenowanie w akademii obciąża rodzinny budżet kwotą… 25 euro. Bo dokładnie tyle kosztuje sezonowy karnet na wszystkie mecze domowe danego rocznika.

Czerpanie z innych sportów

Jak się okazuje, trenerzy Ajaksu chętnie wykorzystują doświadczenia sportowców z innych dyscyplin. Prowadzą między innymi regularne treningi z byłym judoką, podczas których dzieciaki uczą się walki bark w bark, trenują refleks i wytrzymałość, a do tego wzmacniają górne mięśnie próbując wyszarpać sobie piłkę z rąk. Trenują także koszykówkę, a konkretnie – zbiórki po tym, jak piłka odbije się od kosza. Jak się okazuje, jest to najlepszy sposób na to, by dzieci nauczyły się tego, że akcja nie kończy się po oddaniu strzału, tylko trzeba ruszyć za piłką i być gotowym na reakcję, kiedy piłka odbije się od słupka lub gdy wypluje ją bramkarz.

Ograniczony scouting

Mogłoby się wydawać, że Ajax prowadzi szeroko zakrojony scouting na terenie całego świata, a przynajmniej Europy. Tymczasem Holendrzy szukają juniorów do swojej akademii w obrębie 60 kilometrów od Amsterdamu – szersze poszukiwania (m.in. w Skandynawii) rozpoczynają dopiero szukając zawodników do roczników under 16.

Autonomia trenerów

To dość nowa zmiana w akademii Ajaxu. Wcześniej trenerzy grup młodzieżowych byli znacznie bardziej zależni od swoich zwierzchników, a ci byli zależni od osób, które stały jeszcze wyżej w drabince. Dlatego jakakolwiek zmiana w systemie szkolenia, którą chciał wprowadzić trener (chociażby więcej treningów strzałów lub wrzutek) musiała zostać zaakceptowana przez wyższe szczeble. Jednak zanim do tego doszło, ta potrzeba była już często nieaktualna. Dlatego teraz trenerzy mają prawo podejmować takie decyzje na własną rękę.

Klub Johana Cruyffa

Okazuje się, ze choć Cruyff nie pełni w Ajaksie żadnej formalnej roli, to nadal na swój sposób ma duży wpływ na prowadzenie klubu i akademii. Raz w miesiącu przyjeżdża do Amsterdamu, bierze udział w dyskusji na temat zmian i dzieli się swoimi nowymi pomysłami.

* * *

Nie mogliśmy nie skorzystać z nadarzającej się okazji i porozmawialiśmy z Eddiem van Schaikiem, który jako przedstawiciel Ajaksu prowadził tę konferencję szkoleniową.

Jak często zdarza się wam jeździć na tego typu konferencje?

Zazwyczaj podróżujemy przez około dziesięć dni w każdym miesiącu, przyjmujemy też gości w Amsterdamie. Często zdarza się, że przyjeżdżają do nas czołowe kluby Europy – niedługo odwiedzą nas ludzie z Fulham i Evertonu, ostatnio byli u nas przedstawiciele Liverpoolu i Milanu. Wszyscy chcieli dowiedzieć się, jak funkcjonuje nasz model szkolenia.

Jesteście otwarci na dzielenie się wiedzą, ale pewnie niektóre sekrety zatrzymujecie tylko dla siebie?

Słuchaj, nie powiedziałbym, że mamy jakieś sekrety. Jednak jeśli mamy programy pilotażowe, jeśli zaczynamy testować nowe pomysły na szkolenie dzieci, to nie mówimy o tym w naszych prezentacjach. Jednak sprawdzone metody nie są żadną tajemnicą, udostępniamy je ludziom z zewnątrz, tłumaczymy co robimy i dlaczego. Wiem, że większość angielskich akademii jest zamknięta, a ludzie stamtąd zachowują się tak, jakby ich praca była jakimś niesamowitym sekretem. Jednak na boisku gra jedenastu piłkarzy przeciwko jedenastu, a każdy po prostu odpowiednio dostosowuje trening do konkretnych grup wiekowych. Tu nie ma żadnych wielkich sekretów.

Pytam, ponieważ pamiętam, że ktoś z hiszpańskiej federacji powiedział, że chętnie dzielą się swoją wiedzą, ponieważ jeśli inne kraje będą robić to, co Hiszpania w ostatnich latach, to zawsze będą mieli przewagę, ponieważ oni ciągle wprowadzają nowe metody trenowania.

Tak, to prawda, będą kilka kroków naprzód. Zresztą nawet jeśli dany klub będzie miał najlepszy możliwy system szkolenia, to i tak niekoniecznie będzie dobrze szkolił. Do tego potrzebni są odpowiedni ludzie. Mógłbym dać ci świetną książkę na temat szkolenia młodzieży, ale jeśli nie będziesz miał wyszkolonej kadry, która będzie wiedziała, jak wprowadzić to w życie, to nie będzie to miało żadnego znaczenia. Wszystko kręci się wokół ludzi, praktyka jest znacznie ważniejsza od czystej teorii.

Ajax słynie ze świetnej pracy z młodzieżą, ale nie przekłada się to na ogólną jakość klubów. W Lidze Mistrzów regularnie zawodzicie.

W tej chwili nie jesteśmy w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Mamy bardzo niską średnią wieku, regularnie opuszczają nas najlepsi piłkarze, którzy są zastępowani przez kolejnych wychowanków. Co roku staramy się wprowadzić do pierwszej drużyny dwóch najlepszych juniorów.

Może czas zacząć ich zatrzymywać na dłużej?

Bardzo byśmy chcieli, ale to nie jest takie proste. Po pierwsze, każdy chce dobrze zarabiać, a czołowe kluby Europy płacą piłkarzom znacznie więcej. My teoretycznie też byśmy mogli, jednak równie ważne co wyniki są dla nas zdrowe finanse – w tej chwili mamy odłożone 120 milionów euro, w budżet co roku musi wychodzić przynajmniej na zero, nie licząc wpływów z transferów. Poza tym zawodnicy, którzy są szkoleni w Ajaxie przez osiem, dziewięć lat, w pewnym momencie dochodzą do wniosku, że potrzebują nowych wyzwań, w nowym środowisku. W Amsterdamie osiągnęli sufit, teraz chcą się sprawdzić gdzie indziej. Choć nie ukrywam, że w tej chwili staramy się zatrzymywać każdego piłkarza jak na dłużej, a sprzedaż rozważamy tylko wtedy, gdy wpłynie naprawdę dobra oferta.

Nie wydaje się panu, że holenderski futbol zaliczył ostatnio spory zjazd? Louis van Gaal powiedział, że Holandia nie posiada już takiej jakości jak kiedyś i nie może grać, tak jak lubi, ofensywnej piłki, tylko musi bronić i kontratakować.

Tak, zgadzam się z tym co powiedział. Z czego to wynika? Przede wszystkim w systemie szkolnym jest coraz mniej zajęć z wychowania fizycznego. Po drugie, dzieciaki stają się coraz bardziej skoncentrowane na sobie i zamknięte. Mają smartphony, ipady i spędzają znacznie więcej czasu w domu niż na świeżym powietrzu. To wszystko nie służy ich rozwojowi.

To chyba też kwestia zainteresowania ze strony rodziców.

Ekonomia w Europie trochę się pogorszyła. Zarówno ojciec, jak i matka muszą podejmować pracę, dlatego mają mniej czasu na zajmowanie się dziećmi. Może tracę nad nimi kontrolę i niewystarczająco stymulują je do tego, by wychodziły z domu i bawiły się z rówieśnikami. Poza tym, już konkretnie w przypadku Holandii, naszym problemem jest dobrobyt. Wiesz, być może po prostu jest nam zbyt dobrze. Dzieciakom brakuje chęci, by osiągnąć sukces, nie są tak ambitne jak kiedyś. Niektóre podchodzą do treningów na zasadzie, że jeśli im się uda, to super, a jeśli nie – to trudno. To przekłada się na jakość naszej piłki, w przypadku biedniejszych krajów widać zupełnie inne podejście u dzieciaków. Dla nich to szansa na przyszłość, o której marzą.

Czy to znaczy, że Holandia nie jest już w stanie na taką skalę szkolić piłkarzy pokroju Robbena, Sneijdera, czy van Persiego?

Nadal mamy wielki potencjał, co do tego jestem przekonany. Mamy jakość w reprezentacjach under 17, czy under 19, to naprawdę bardzo obiecujące roczniki. Jednak kolejny krok jaki muszą wykonać, krok do dorosłej, profesjonalnej piłki, jest krytyczny. To on tak naprawdę decyduje o tym, czy zrobią kariery. Do tej chwili mogą wyglądać świetnie, mogą się wyróżniać na tle rówieśników. Jednak czy uda im się odnieść sukces przy kolejnym kroku? Wielu chłopaków, którzy się bardzo dobrze zapowiadali, po prostu odpada na tym etapie.

Podczas prezentacji sporo czasu poświęcił pan trenowaniu najmłodszych członków akademii, ośmiolatków, dziewięciolatków. Nie planujecie pójść o krok dalej i trenować jeszcze młodszych roczników?

Nie, osobiście uważam, że powinniśmy zaczynać dopiero od grup under-9. Wcześniej dzieci mogą chodzić do szkoły piłkarskiej i stamtąd można wybierać najlepszych do akademii, gdy będą już mieli dziewięć lat. W niektórych przypadkach nawet bycie w grupie under-8 wywiera zbyt dużą presję na dzieciakach. Mają problemy z tym, by odnaleźć się w nowej sytuacji, część rodziców zaczyna się inaczej zachowywać od momentu, gdy ich syn założy koszulkę Ajaxu.

No właśnie, w którym momencie trenowanie dzieci przestaje być zabawą, a staje się poważnym, profesjonalnym treningiem?

Moim zdaniem pomiędzy siódmym, a dwunastym rokiem życia trening musi być przede wszystkim zabawą, przez przynajmniej 90% czasu, inaczej dzieci zniechęcą się do gry. W wieku pośrednim, między 13 a 16 rokiem życia, chłopcy dojrzewają, zaczynają kształtować swoje osobowości i wtedy muszą powoli zacząć uczyć się brania na siebie odpowiedzialności. Od 17 roku życia trening staje się dla nich sposobem na osiągnięcie celu, przyszłości, zrobienia kariery. Jednak wydaje mi się, że najważniejsze jest by robić to, co się lubi. Jeśli człowiek się męczy w swojej pracy, to ciężko mu dotrwać do końca dnia, aż w końcu traci mobilizację i chęci. Dlatego elementy zabawy i wspólna praca w przyjemnej atmosferze są kluczowe podczas treningu, na każdym poziomie.

Pana zdaniem istnieje coś takiego jak czysty talent? Czy są piłkarze tak utalentowani, że mimo kiepskich warunków treningowych mogą osiągnąć najwyższy poziom?

Tak, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dobrym przykładem takiego talentu jest Wesley Sneijder. Wes był tak utalentowany, że naszym głównym zadaniem w jego przypadku było to, by nie zniszczyć jego daru do gry w piłkę. W większości przypadków trenerzy mogą wiele dać od siebie i pomóc młodym piłkarzom, jednak w jego przypadku musieliśmy się skupić tylko na tym, by się nie wykoleił. Naszym cele było to, by nie hamować go w rozwoju i dać mu możliwość pełnego rozwoju.

Czyli przede wszystkim – nie przeszkadzać.

Czasem zdarzają się takie naturalne talenty do gry w piłkę… to tak jak w przypadku Leo Messiego. Jemu niczego nie trzeba tłumaczyć, w jego przypadku zadaniem trenerów jest zapewnienie, by był zdrowy i szczęśliwy podczas gry i treningów. Jemu nie daje się instrukcji. Piłkarsko funkcjonuje na tak wysokim poziomie i ma tak rozwinięte czucie gry, że prowadzenie go za rękę nie miałoby sensu. Ale to nie dotyczy tylko piłki nożnej, takie talenty są także w innych sportach, w muzyce, w kinematografii. Takie naturalne talent po prostu nagle się pojawiają i nikt nie jest w stanie wytłumaczyć skąd się wzięły.

Podczas prezentacji wspominał pan, że staracie się przenosić najbardziej utalentowanych młodych zawodników do starszych grup. Czy to znaczy, że Ajax koncentruje się głównie na tych najlepszych?

Trochę tak, trochę nie. Wychodzimy z założenia, że nie każdy ma taki sam talent, za to każdy zasługuje na równe szanse. Dlatego na przykład kiedy jakiś chłopak nie zagra w jednym meczu ligowym, to trener ma obowiązek wystawić go do gry w kolejnym. Nieważne kto jest rywalem, nieważne jak wygląda sytuacja w tabeli. Dzieciak trenuje przez cały tydzień, więc ma prawo pokazać na boisku, czego się nauczył.

Jednak takie podejście do juniorów macie chyba tylko do pewnego momentu?

Cóż, potem faktycznie inaczej to wygląda. Ci, którzy w wieku 17 lat podpisują swój pierwszy kontrakt dostają coraz więcej uwagi od trenerów. Pozostali muszą bardziej się starać, by zwrócić na siebie uwagę i osiągnąć coś w profesjonalnej piłce. Jednak to normalny przykład rozwoju, we wszystkich aspektach życia. Kiedy idziesz na studia, to masz szansę na ciekawe staże zawodowe. Ci bardziej utalentowani i pracowici walczą o najlepsze, a niektórzy liczą tylko na to, że uda im się załapać na jakikolwiek staż. To samo potem dotyczy rynku pracy. Nie każdy ma szanse na zdobycie ciekawej, dobrze płatnej posady. Tak jak w piłce, by osiągnąć duży sukces zawodowy, trzeba pokazać, że ma się w sobie dużo jakości i jest się wyjątkowym.

***

Porozmawialiśmy także z Maciejem Krukiem, który jest koordynatorem najmłodszych grup wiekowych w akademii Legii i razem z Eddiem van Schaikiem prowadził w trakcie konferencji zajęcia praktyczne ze swoimi podopiecznymi.

Przez kilka dni gościliście trenerów z Ajaxu, jakie są największe zalety tego typu współpracy?

Największą zaletą jest możliwość konfrontacji różnych opinii. Eddie rozpoczął wykład od tego, że oni nie przyjechali przekonywać nas, że ich droga jest najlepsza, tylko że istnieje wiele dróg, by odnieść sukces. Szkolenie jest jak mecz, można wygrać na wiele sposobów, stosując różne metody i styl gry. Im więcej tego typu opinii człowieka pozna, tym więcej pomysłów będzie mógł zaadaptować do swojego środowiska.

Poza tym nie oszukujmy się, Ajax pracuje w zupełnie innych warunkach.

Czasem myślimy, że pewne rozwiązania da się przenieść zerojedynkowo, nie zwracając uwagi na różnice kulturowe i klimatyczne, ale tak to nie działa. Można za to wykorzystać część pomysłów w swojej metodologii szkolenia. Poza tym na tego typu szkolenia przyjeżdżają trenerzy z całej Polski. Każdy z jest kreatywny, ma swoje pomysły na to jak rozwijać młodzież i dzięki temu można poznać też opinie osób, których na co dzień się nie spotyka, a pracują w zbliżonych warunkach.

W piątek mieliście też zamknięte spotkanie, na którym trenerzy Legii dyskutowali z gośćmi z Holandii.

Zgadza się, mieliśmy takie spotkanie, bardziej w formie dyskusji, niż prezentacji. Rozmawialiśmy głównie na temat szkolenia młodzieży, poczynając od trenowania najmłodszych roczników, po adaptację młodych zawodników w pierwszej drużynie.

Pojawiły się jakieś punkty sporne, znaczące różnice w podejściu do trenowania?

Jedną z najbardziej rzucających się różnic jest to, że w Ajaxie wykorzystują rotację trenerów pomiędzy rocznikami. Trener pracuje przez sześć tygodni z grupą dziesięciolatków, potem przez kolejne sześć tygodni z grupą jedenastolatków i tak w kółko, grupa po grupie. W Polsce wygląda to inaczej, trener spędza z danym rocznikiem znacznie więcej czasu i dyskutowaliśmy na temat tego, czy to dobrze, czy źle.

Goście z Amsterdamu pewnie bardzo was przekonywali do swojego modelu?

Ajax też nie trzyma się stanowiska, że wszystkie zmiany, które wprowadzają są zmianami in plus. Prowadzą taką politykę, że wprowadzają dwie, trzy nowe metody, sprawdzają je przez rok i po ewaluacji decydują, czy zostawiają daną metodę na stałe, czy starają się ją usprawnić, czy zupełnie od niej odchodzą. Tak jak dziecko rozwija się na przestrzeni lat, tak również ciągle zmienia się środowisko, w którym ono funkcjonuje. Nie można powiedzieć, że jeden utarty system szkolenia będzie dobry dla tego, czy dla innego miejsca. W każdym kraju systemy szkolenia ewoluują ze względu na konkretne potrzeby dzieci.

W Legii staracie się naśladować jakiś konkretny system, czy tworzycie własny, czerpiąc z pozostałych tylko poszczególne elementy?

Mamy własny pomysł na to, jak chcemy pracować. Zawsze podkreślamy, że jest to nasza droga i staramy się nią podążać, ale nie mówimy, że to najlepsza droga jaka istnieje. Z pewnością korzystamy z doświadczeń innych klubów, korzystamy z pomysłów, które pojawiają się w różnych częściach kraju. Staramy się dostosować je do warunków, dotyczących chociażby bazy treningowej, czy pogody. Korzystamy z doświadczeń innych klubów i akademii, jednak staramy się zachować przy tym własną tożsamość.

* * *

I to by było na tyle. Podsumowując – dwa dni i dwanaście godzin zajęć teoretycznych i praktycznych. Najważniejsze jednak, że tego typu konferencje są w końcu w Polsce organizowane i ambitni trenerzy młodzieżowi mają okazje do tego, by poznać metody szkoleniowe klubów, które dzięki latom prób opanowały ten temat na najwyższym poziomie. Cieszy też fakt, że tych ambitnych trenerów w Polsce nie brakuje – na szkolenie zjechała się z całego kraju imponująca liczba szkoleniowców, którzy wypełnili salę konferencyjną. Dobrze, że coś się w tym kierunku dzieje, bo nie oszukujmy się – póki co szkolenie młodzieży w naszym kraju ciągle raczkuje.

A to dopiero początek. Ernest Waś, dyrektor akademii Legii Warszawa, zapewnia, że na jednym szkoleniu się nie skończy. – Dopiero rozpoczynamy ten projekt, jednak na pewno odbędą się kolejne edycje. Planujemy szkolenia dotyczące rozwoju motorycznego, fizycznego, być może także pojawią się szkolenia skierowane do rodziców. Będzie także możliwość wzięcia udziału w szkoleniach wyjazdowych, w akademiach Ajaxu Amsterdam i Tottenhamu.

Michał Borkowski